-I tak cię zabiję. Wolę siedzieć w poprawczaku, niż żebyś miała żyć.
-To moja mama cię udusi za to.
Trudno o komentarz
21.2.12
Rozmowa dwóch dziewczynek.
Takie normalne, nie wiem 6-8 lat?
Wmurowało mnie. Autentycznie. Patologiczni rodzice/rodzina? Bezstresowe wychowanie? Czy naprawdę taki jest teraz język dzieci? Jeśli dziecko w tym wieku wypowiada takie słowa...to jakie będzie mając kilka lat więcej? Jak moje dziecko może być bezpieczne w takim świecie?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

.jpeg)




24 komentarz:
Koszmar... takie rzeczy wynosi się z domu... niestety.
Niestety się zgodzę z Hafiją choć większość rodziców woli wierzyć, że dzieci to ze szkoły przynoszą:( Nie wiem jak się teraz dzieci wychowuje ale kiedy mijam syna naszych sąsiadów ( ok 7-8 lat) a ten a ni "dzień dobry" ani przysłowiowe "pocałuj mnie w d...." to się zastanawiam co się z tym światem porobiło. Ja w tym wieku kłaniałam się sąsiadom w pas, nie pyskowałam starszym i broniłam inne dzieci na podwórku - a teraz? Teraz w piaskownicy słyszę wulgaryzmy, dziewuchy targają się za włosy na trawniku a starsza młodzież zaczepia staruszki w autobusie. Aż strach się bać!
Wolę nie myśleć jak to będzie gdy Julo będzie "duży".
Na szczęście nie wszystkie takie. Mam przyjemność uczyć super dzieciaki - przekrój wieku od podstawówki po gimnazjum. Czasem ze studentami mam gorzej...
Jeśli tylko 'dzień dobry' nie mówi to jeszcze pół biedy. Może nieśmiały wybitnie? I takie dzieciaki się zdarzają.
straszne co się dzieje na tym świecie :(, najgorsze że nie mam pomysłu jak uchronić przed tym wszystkim moje dziecko, bo kiedyś pójdzie do szkoły i będzie miało styczność z taka patologia :( której jest teraz wszędzie pełno ;(
Jestem w szoku :o
koszmar ..
az serce boli ze rodzice takich słów moga uzywać przy swoich dzieciach -- bo to rodzice ich ucza, to rodzice sa ich autorytetami !! --
Wiecie najbardziej przeraża mnie fakt że powiedziało to dziecko i ze powiedziała to dziewczynka. To nie były słowa z super zabawy w indian, bandytów czy zły dobry policjant. Ta dziewczynka mówiła to z taką złością, pewnością swoich słów...
OMG.
wypieram, nie myślę, nie chcę:-(
ja sie boej co to bedzie jak Natasza pojdzie do przedszkola, sami lubimy przeklinac i ciezko nam sie powtrzymac, ale jakos staramy sie oduczac..
Swiat idzie do przodu, ale niewiem czy w dobra strone to wszystko sie posuwa... masakra
A ja mam takie wspomnienie. Koniec roku szkolnego, ławka przed blokiem. Cztery ładnie ubrane dziewczyny po zakończeniu 6 klasy piją wódkę z plastikowych kubeczków, strasznie przy tym przeklinając. Na to jeden z przechodzących 50 latków do drugiego - Co za chamstwo, kiedyś tego nie było!
- Eee, ni jest tak źle, nie ciągną z gwinta, maja kubeczki.
Druga historia: Dzieciaki z 1 klasy pala w krzakach przy szkole. Mówię do nich - panowie, nie za wcześnie na fajeczki?
- Spierdalaj chuju!
Szczęka mi opadła.
Pani w przedszkolu powiedziała mi, że dziewczynki są teraz bardziej niegrzeczne i agresywne. Ponoć to nieciekawe zjawisko postępuje!
Pozdrawiam serdecznie:)
ja się boję strasznie co będzie...
tym bardziej że mieszkamy w dość patologicznej okolicy i nie wiem jakich nastoletni adam będzie miał kolegów na podwórku. Chociaż i tak uważam, że to głównie z domu rodzinnego wychodzi.
Niestety, ale tak. Mój mąż ma o wiele młodszą siostrę, która teraz ma 13 lat. I po jej szkolnych opowieściach, poważnie zastanawiam się nad zamknięciem mojej córki w klasztorze.
Obecnie 10 latki zachowują się tak, jak kilkanaście lat temu 18 latki z buntowniczym charakterem. Poza tym (przeklinaniem, agresją) panuje kult posiadania wszystkiego, co oryginalne. Ubrania markowe, buty oryginalne, ipody, laptopy. Nie masz? Jesteś nikim.
Przerażające. Za "moich" szkolnych czasów szczytem "lansu" były oryginalne adidasy.
A tam nieśmiały. Jak wydzierać się na klatce schodowej i obijać się o ściany to śmiały. Jak przychodzić po cukierki w halloween (i to bez przebrania) to tez śmiały a na "dzień dobry" to już nie. Przecież jak idzie z rodzicami, ja witam się z rodzicami a oni ze mną, a chłopaczek nic to moim zdaniem już nie jest w porządku. Inna sprawa, że rodzice w ogóle nie reagują:(
No cóz... Jak dla mnie to wszystko przez pęd rodziców do pieniedzy za wszelką cenę. Niby chce sie dać dziecku jak najwiecej, żeby miało lżej a tak na prawde sie je krzywdzi, dziecko zostawione samo sobie czerpie niestety zły przykład.... Cóż wszystko idzie do przodu szkoda, że dzieci niestety sie społecznie uwsteczniają.
Za takimi słowami jest coś ukryte, ja nazywam to potrzebami (za Rosenbergiem rzecz jasna :) ) Niezaspokojone potrzeby krzyczą. Te wykrzyczały życzenie śmierci. Tego nie wynosi się ani z domu, ani ze szkoły, przynajmniej nie wprost. To z powodu nie brania dzieci pod uwagę, nie słuchania ich, To tak w wielkim skrócie. Kto z nas wie dlaczego mała tak powiedziała? Nikt. Bo nikt nie zapytał "słuchaj, czy kiedy mówisz takie słowa, to rzeczywiście chcesz by twojej koleżanki nie było z tobą na placu zabaw?".
To ciekawy punkt widzenia i zapewne warto wziąć pod uwagę. jednak mam wrrażenie , że potrzeba by kilku miesięcy, czy nawet lat pracy, żeby tą dziewczynkę naprostować.
To co napisał Paradise- obstawiam że usłyszalabyś wiązankę wulgaryzmów w odpowiedzi....
Dziś rodzice ledwie wiążą koniec z końcem i żyją kombinowaniem jak dać radę ze wszystkim. Nie ma czasu na nic i nie ma czasu na wychowywanie dzieci, na zaspokajanie ich potrzeb nie tylko materialnych. Dzieci które mają zaspokojone potrzeby duchowe, psychiczne i mają poczucie bezpieczeństwa w domu oraz wyraźne granice nie mają takich potrzeb materialnych by zapełnić te których brakuje... Sama boję się, że nie dam rady ze wszystkim i przegapię jakąś potrzebę dziecka/dzieci lub mi umknie i ocknę się z ręką w nocniku...
Zaspokojenie wszystkich potrzeb jest niemożliwe. Nie o zaspokojenie często chodzi, a o wzięcie potrzeb pod uwagę
Jeśli znajdziesz chwilkę na luźnięcie zapraszam Cię do filmowej zabawy - szczegóły u mnie :)
wynosi się z domu, jak i słyszy na podwórku, w sklepie. niestety nie da się uchronić dziecka od takich i gorszych zachowań.
także boję się o moją córkę, w jakim środowisku przyjdzie jej żyć i dorastać. mam nadzieję, że będę miała na mojej dziecko dobry wpływ i zdołam nauczyć co dobre a co złe.
Prześlij komentarz
Prawo do swobodnego wyrażania myśli, nie zwalnia z niefrasobliwego jego używania...szczególnie anonimom.
Grzegorzowa